Menu Zamknij

„Przyspieszanie” procesorożernych procesów na Windowsie

Kompresja za pomocą 7zip na poziomie ultra? Szyfrowanie dużej ilości danych? Instalacja systemu gościa w maszynie wirtualnej? To niby można zrobić na Linuksie. Ale już renderowanie filmu w Adobe Premiere pójdzie tylko na okienkach.


Jak „przyspieszyć” procesy?
Po pierwsze warto przegrzebać ustawienia samej aplikacji pod kątem pewnych optymalizacji – często programy do montażu mają po prostu możliwość zmiany priorytetu. Ale to jeszcze nie jest kres możliwości! Kolejną krytyczną operacją będzie zamknięcie przeglądarki Google Chrome jako najbardziej zasobożernej, a już zwłaszcza 2 okienka po 15 kart z nie daj Boże Adobe Flash’em… Oczywiście inne aplikacje zbędne też wypada ubić.

Ostatni krok jest najbardziej brutalny, ale zarazem skuteczny. Modyfikacja priorytetów.
„Task-magister” (taskmgr.exe) nie jest zbyt pewny, dlatego polecam PROCess EXPlorera (http://technet.microsoft.com/pl-pl/sysinternals/bb896653.aspx).
Priorytety można zmieniać od idle, przez background, below normal, domyślny normal, above normal, aż po high oraz „realtime„. Z tym, że ten ostatni ma niewiele wspólnego z prawdziwym czasem rzeczywistym.

O ile zmiana naszego procesu, który łatwo znaleźć, bo będzie na szczycie listy posortowanej po CPU%, do wysokiego nie powinna destabilizować systemu, to zmiana priorytetu dziwnych zadań, w rodzaju explorer.exe na Idle może całkiem rozregulować działanie okienek. Należy pamiętać o tym, że po zabiciu proces nie pamięta swojego poprzedniego priorytetu.
(Służą do tego jakieś mody głównego menadżera zadań, ale są słabe).
Istnieje pewne niebezpieczeństwo na systemach rodziny Server, głównie 2012. Otóż priorytet realtime w połączeniu z konsumpcją przez proces normalnie koło 60-80% procesora może się skończyć zajętością przez ten tylko jeden 95% czasu zegara CPU. A to oznacza, że dyspozytor systemowy da nam możliwość poruszania myszką z prędkością około 0,5 ekranu/sekundę. Ale efekty są znakomite – widać odczuwalne przyspieszenie. Jedyną oznaką życia jest chyba diodka HDD, albo w ogóle jego szum 😉

Coś jeszcze? Ano tak – koligacja procesora, czyli Process affinity – dość użyteczne, kiedy chcemy przerzucić Flaha na jeden rdzeń, a na pozostałych trzech renderować wspomniany filmik. Albo rozdzielić zadania równoległe.

Dodaj komentarz