Menu Zamknij

Sygic, A4 i Wadowice

Jadąc do Krakowa i okolic postanowiłem przetestować jakkolwiek mi znaną nawigację Sygic na smartfonie z Androidem (v2.3, SE Xperia Neo V). Jakkolwiek mi znaną bo była to najlepsza, a konkretniej jedyna profesjonalna, nawigacja na Nokię N900. Wówczas zdawała się cudowna głównie dlatego, że dziwnym był fakt wypuszczania czegoś co działa i jest płatne na tak niszowy system jakim był, jest i niestety będzie Linux Maemo. W Internecie krążył zestaw poszerzony o skrypt Perla pozwalający użytkownikowi korzystać z aplikacji tak jak z każdej innej z repozytorium, tj. bez opłacania twórcy.
Teraz można korzystać z Androidowej wersji przez 14 dni trialu, kiedyś było to tylko 7. Ściągnąwszy pakiet główny (około 200MB) i pakiet regionalny (ok. 150MB) mogłem dopiero przystąpić do pracy, ale spodziewałem się sporej objętości na dysku. Interfejs pracuje w full-screen’ie, ma także własny pasek zadań (ten górny), a więc wygląda tak samo dobrze na każdej wersji Androida (w tym na wielkoformatowym tablecie). Już na starcie program zachęca do rejestracji na witrynie producenta co umożliwia nie tylko zapisywanie „w chmurze” tras, miejsc itp., ale także zgłaszanie społeczności użytkowników wpadków, korków i innych. To jest pierwszy plus.
Podstawowym widokiem jest „piesza wędrówka”. Jest on dość praktyczny, gdy idziemy pieszo, ale nawet 50km/h w mieście to za dużo: mapa za wolno się obraca i ten ludzik dość szybko przemierzający mapę… Mi osobiście brakuje trybu wędróki samochodowej: inne oznaczenie naszej pozycji, dopasowanie mapy do prędkości. Ale to jest nawigacja, więc nie czepiajmy się.
Planowanie trasy działa bardzo dobrze, choć najlepiej trasy planować jeszcze w domu i weryfikując, czy przypadkiem nie przyjdzie nam podziwiać przyrody na polnych drogach – zwłaszcza gdy do trasy dodajemy punkty własne. Jeśli jedziemy wg. głównych wskazówek trasy są dość porządne. Nie zabrakło oczywiście opcji unikania konkretnych typów dróg, czy optymalizji całej trasy. To co dla mnie jest naganne to brak możliwości nawigowania do konkretnego adresu podając go „z palca”: wprowadzając ulicę mamy możliwość zlokalizowania konkretnego POI lub fagmentu ulicy na podstawie jego bliskości z inną ulicą. Co ciekawe wtedy ujrzymy pełny adres. Generalnie sam moduł wyznaczania tras 4/5 dopóki nie zechcemy jechać w dziwne miejsca. Ale wtedy i tak najlepiej zapisać sobie mapkę dojazdu z internetu.
Samo nawigowanie jest dla mnie więcej niż bardzo dobre. Co do komunikatów lektora – cóż: normalne; polskojęzycznych kierowców nawiguje kobieta. Manewrowanie na skrzyżowaniach czy rozjazdach przebiega bardzo sprawnie, a asystent pasa ruchu zrobił na mnie ogromne wrażanie: nie narzuca się i pomaga w dość dziwnych miejscach. W trakcie jazdy widzimy również ograniczenia prędkości – te jednak nie w 100, a mozim zdaniem 95 procentach są poprawne. Niezgodność z maoich obserwacji wynikała z braku wszytskich obszarów zabudowanych w bazie aplikacji. Ale i tak są bardzo dobrze ustawione (największy rozjazd jaki zauwązyłem to chyba 80 metrów). Fotoradary z moich obserwacji wszystkie umieszczone są bardzo dobrze. To, na co warto jeszcze zwrócić uwagę to fakt, że podczas wjazdów do miast widzimy delikatną notyfikację o stacjach benzynowych. Informacje o nich możemy także uzyskać gdzieś w menu. Ogólnie zgodność ze stanem faktycznym 5/5. No, może 5,25/5 – w końcu to nawigacja nie przez Polaków stworzona i obejmująca cały świat.
Interfejs w trakcie nawigowania w orientacji pionowej jest bardzo dobry: na górze wąski pasek stanu, poniżej mapka z możliwością jej łatwego przesuwania i zmiany orientacji 2D/3D, poniżej zegar, czas planowanego przyjazdu, odległość do celu, bieżący lub następny manewr i odległość do następnego. Ale przeglądanie mapy w trakcie nawigowania jest pomysłowe, w końcu to poważny produkt! Klikając „wróć” lub odpowiedni przycisk fizyczny możemy natychmiast wrócić do naszej bieżącej pozycji. Ale to nie wszystko. Gdy przez 10 sekund nic nie zrobimy automatycznie zostaniemy cofnięci do nawigowania. To bardzo praktyczne gdy w korku przglądamy następne manewry i po ruszeniu nie mamy możliwości kliknąć wróć. Kolejny plus.
Na koniec słów kilka o adaptatywności Sygica w obliczu zmiany trasy. Gdy spróbowałem dodać punkt przejazdu tak, by stworzyć trasę zgodną z wygenerowaną w innym narzędziu nagle znalazłem się na drodze, która penie nie jest uwzględnoina u Google’a. Konkretnie w środku pola. Aplikacja kosztem jakości drogi, czy też czasu przejazdu wybrała najkrótszą i najmniej odbijającą od linii prostej trasę. Cóż, zdarza się. Ale warto rewidować trasę jeszcze w domu. Drugim obszarem adaptatywności Sygica jest pojechanie inną drogą poza miastem. Niestety telefon próbuje nas zmusić do zawrócenia. Cóż zrobić? Albo wyciszyć dźwięki i jechać po swojemu, albo szybko znawigować się z bieżącej pozycji do ulubionej – warto mieć bieżący cel w ulubionych. Żeby podratować Sygica opiszę dostosowywanie się w mieście. To przebiega nadzwyczaj dobrze i nie każe nam zawracać – nie tylko na drogach jednokierunkowych. Co prawda kiedy pilot z nawigacją w dłoni albo sam Sygic przekazuje kierowcy kilka razy z rzędu komendę „skręć w lewo” jest to podejrzane, ale ratuje w sytuacji, gdy skręciliśmy za wcześnie lub za późno. Podsumowywując adaptatywność: +/- za planowanie trasy, – za pojechanie inaczej poza miastem, oraz + za dostosowanie się do pomyłki ze strony kierującego w mieście. Generalnie wychodzi 0 (zero), ale ogólnie dałbym 0,5 za to, że mimo wszystko dojeżdżamy do celu i nie jest to droga z Lublina do Krakowa przez Gdańsk. Nie ma tragedii.
Na prawie koniec słów kilka o informacjach, które możemy uzyskać z aplikacji. Na uwagę zasługują informacje o krajach: proste, acz bardzo praktyczne. POI uporządkowane są całkiem sensownie. Ładnie wygląda informacja o połączeniu z satelitami GPS.
Bateria zużywa się jak na nawigacje przystało, ale nie natychmiastowo. Zablokowanie ekranu pozwoli nam ją oszczędzić, gdyż w tym czasie Sygic się usypia, by po odblokowaniu w ciągu kilku chwil gdy ponownie łączymy się z GPSem wskazać nam drogę. Telefony z AGPSem, czyli wszystkie, łączą się natychmiastowo, czego niestey nie można powiedzieć o tabletach bez 3G (np. ASUS Transformaer Prime nawet z zewnętrznym GPS dongle).
Aplikacja Sygic to najlepsza nawigacja jaką miałem okazję testować na Androidzie, świetnie dostosowana do naszego kraju i pomimo drobnych mankamentów świetnie przyda sie w trasie.

Posłowie:
Odbiegając od recenzowanie software’u wspomnę o kilku informacjach praktycznych przywiezionych z podróży. Po pierwsze Wadowice zaliczam do tych małych miejscowości, którymi przejazd to koszmar – złożone są jaśli nie w całości to w połowie z dróg jednokierunkowych, a więc bez nawigacji się nie obędzie. A co jeśli jest remont? Tragedia. Powaliło mnie także na łopatki jedno rondo: znaki informujące gdzie ono prowadzi dwustronne (tj. kierowca jadący ku i od ronda wie gdzie jedzie), natomiast droga od centrum nie posiada takowego. Ponieważ nawigacja akurat się restartowała trzeba było objechać rondo dookoła.

rondo1

Dopiero po zorientowaniu się którym zjazdem do Krakowa zauważyłem drogowskazik typu strzałka z napisem „Kraków”.

rondo2

Chociaż autostrada A4 ma ręce i nogi, ładne, widoczne znaki i wyświetlacze, ale jak każda autostrada jest nudna. No poza Wielkim Bratem czającym się za monitorem kamer rozstawionych co jakiś czas. Nie znając Sygica można zgłupieć, bo obok drogi o oznaczeniu 4 jest A4. Przy odpowiednim zoomie nie widać A4 i można pojechać złą trasą.

a4-vs-4

Dodaj komentarz